89 Denko miesiąca - grudzień

środa, 6 stycznia 2016

Oj nazbierało się, skończył się grudzień, skończył się rok i masa produktów ujrzała swoje dno :)
Post miał być wcześniej, ale laptop nie wytrzymał, potrzebny był serwis :(
Na szczęście udało mi się zgrać wszystkie dokumenty, zdjęcia, filmy - cud że nic nie straciłam :)
Ale już wszystko hula, więc wracam :) 
Nie będę przedłużała i rozwodziła się na początku, tak więc zaczynamy :D




Wesoła gromadka :)





Jesień i zima to sezon na herbaty
O Szarlotkowej z Green Hills już pisałam i nawet była w jednym denku, mam jeszcze jedno nie otwarte opakowanie, trzymam na czarną godzinę, bo jak wiecie była to tzw. limitka i w Biedronce już ich nie ma, nad czym bardzo ubolewam, ale mam nadzieję że jeszcze się kiedyś pokażą.
Zielona herbata z jaśminem z Lipton - kiedy byliśmy w Egipcie w lipcu pierwszy raz właśnie piłam zieloną z jaśminem i zakochałam się w niej, kiedy zobaczyłam tą w Carrefour nie wahałam się i od razu wpadła do koszyka, jak dla mnie świetna, na pewno ją kupie ponownie :)
Magic Moments z Teekanne - dobra owocowa herbatka, zawsze pije ją w sezonie jesień - zima :) 



Kosmetyki do twarzy :)
O bazie pod makijaż z Ingrid pisałam już jakiś czas temu Kliknij Tutaj, wtedy była to faza testów, a teraz faza końcowa ;) Cóż mogę o niej powiedzieć. Silikonowa baza dobrze spisuje się pod makijażem, nie zatykała, nie podrażniała skóry twarzy. Fajnie przedłuża makijaż, nie błyszczę się, podkład się nie roluję. Za tak niską cenę jestem naprawdę zadowolona z tego produktu :)
CC fluid z Bell - lekko kryjący, delikatny fluid, bardzo fajna formuła, nie jest rzadki, taki wiecie mega leisty :) Nakładałam go sobie na zewnętrzną stronę dłoni i rozprowadzałam na twarzy za pomocą pędzelka :) Nie zatykał porów, utrzymywał się dość długo, a co najważniejsze nie sprawiał że twarz po pewnym czasie się błyszczała za to wielki plus :) Są 4 odcienie tego fluidu ja miałam numerek 021 czyli Natural. 
Serum do twarzy i ciała Colway Natural - jest to próbka, 5 ml, była w pudełeczku Beglossy - ogólnie tak jak jest napisane serum do twarzy i do ciała, w związku z tym że do ciała mam milion balsamów i innych mazideł to serum używałam tylko do twarzy i powiem że jak na to, że nakładałam tylko na twarz to wystarczyło mi na jakieś 1,5 miesiąca, całkiem nie źle jak na próbkę :) Już nie wielka ilość produktu wystarczy na pokrycie twarzy, formuła produktu niczym olejek, zapach - jak dla mnie istnie naturalny, nic nie wyczuwałam :) Bardzo fajnie nawilżał skórę, zniknęły suche skórki które miałam wokół ust, naprawdę bardzo fajny produkt. Ale kolorowo to by było, jednak cena mnie przeraża, w związku z tym, że miałam to w pudełeczku, a jeszcze lepiej bo udało mi się pudełeczko zdobyć jako wygrana w konkursie, to miałam to całkiem za darmo, jednak pełno wymiarowy produkt to koszt 149 zł za 15 ml.  Jak dla mnie na dzień dzisiejszy niestety jest to za wysoka cena, jednak produkt naprawdę bardzo fajnie sprawdził się u mnie :) Kto wie może kiedyś, w odległej galaktyce ... :)



Oczyszczanie(twarz)
Chusteczki do twarzy i oczu z L'oreal - jak widzicie jest to prezent, dostałam je w Hebe, już dobry czas temu, jednak dopiero teraz udało mi się je zużyć do końca, idealnie sprawdzały się w podróży, a że na święta trochę czasu zajęła nam podróż to i chusteczki ujrzały swoje dno :) Opakowanie to 25 nawilżonych chusteczek, które bardzo fajnie zmywają makijaż, troszeczkę miały problem z domyciem tuszu do rzęs - trzeba było troszkę mocniej potrzeć, ale nie podrażniały oczu, przyjemny, delikatny - mydlany zapach :) Nie wiem ile kosztują normalnie, ale jak będę jeszcze gdzieś je widziała na pewno sobie kupię :) 
Pasta z Ziaja Liście Manuka - pasta głęboko oczyszczają do skóry normalnej, tłustej i mieszanej. 
Kupiłam ją w przypływie chwili w Rossmannie za jakieś 7 - 8 zł. Jeśli chodzi i produkty z Ziaja jestem zawsze spokojna, nigdy nic złego mi nie zrobiły i zawsze jestem z nich zadowolona, są dostępne bez problemów i mój portfel jakoś za bardzo nie cierpi przy ich zakupie,  tak też jest jeśli chodzi o ten produkt. Pasta ma malutkie drobinki a'la peeling, jednak nie są to drobinki typu zdzierak, bardzo fajnie oczyszcza twarz, czuję że skóra oddycha, jest fajnie napięta, nie wysusza nie podrażnia, niedoskonałości z którymi walczę zmniejszyły się i to bardzo, dla mnie HIT :) Na chwilę obecną używam żelu do mycia twarzy również z Ziaja, ale jak tylko będę w Rossmannie na pewno kupię jeszcze tą pastę :) 



Włosy i ciało :)
Nivea - niezawodna jak zawsze, tym razem w postaci antyperspirantu, produkt niby do czarnych i białych ubrań, ale nie oszukujmy się używałam i przy kolorach ;) Ładnie pachnie (nigdy nie wierzę w to 48H:)), czego chcieć więcej, spełniał swoje funkcję, tak więc nic do zarzutu nie mam :)
Suchy szampon zakupiony w Biedronce za jakieś plus minus 7-8 zł :) I tak jak to suche szampony, przedłużał "świeżość" włosów o dzień ;) Nie mam w zwyczaju psikać nim codziennie i raz w tygodniu myć głowy ;) Ale wiecie taki gadżet kosmetyczny naprawdę czasem ułatwia życie :) Skubany, ale naprawdę na długo mi wystarczył, już myślałam że nigdy się nie skończy. Zapach przyjemny, owocowy(niby tropikalny). Czasami widuję je w Biedronce, aktualnie używam suchego szamponu z Aussie, ale wiem że ten mogę spokojnie kupić w razie awarii :) 
Szampon do włosów nadających objętość Aussie (zawsze, po prostu zawsze mam tak że szampon najpierw mi się kończy, a dopiero później odżywka :)), no i cóż... ładnie pachniał, nie wielka ilość produktu i cała głowa w pianie :) Wydajny to fakt, ale kurczę czemu to Volume nie ma :( Średniak, był w szafce, zużyłam, ale na pewno nie prędko, jeśli w ogóle do niego wrócę :)
Aktywator wzrostu włosów Bania Agafia - pisałam już o tym produkcie kiedy zaczynałam jego testowanie Kliknij Tutaj, naprawdę bardzo fajny produkt, bez ulepszaczy, bez zbędnej chemii, zero parabenów i SLS, cena to 6,90 zł za 100 ml(kupiłam go w sklepiku u siebie w mieście), włosy mięciutkie, bez problemów się rozczesują i muszę przyznać że zauważyłam malutkie baby hair :D Chciałam ostatnio kupić następne opakowanie, ale nie było dostawy, jednak mam nadzieję że już teraz po Świętach i po Nowym Roku w końcu będzie :) 


Jeśli jest jeszcze ktoś kto nie zna tego zmywacza do paznokci to ja się pytam "Dlaczego?" :)
Dla mnie najlepszy zmywacz do paznokci jaki miałam, nie liczę już które to wykończone opakowanie, mój ulubieniec i chyba tak już zostanie :) 



Mydło do rąk z Balea - Papaya i maślanka :) - uwielbiam produkty z Balea, ale to już doskonale wiecie :) Mydło do rąk w płynie o pojemności 500 ml jak zwykle wystarczyło na nie spełnia 2 miesiąca, mega wydajne, tanie(szkoda, że w Polsce problem z dostępnością), przepiękny zapach który dość długo utrzymywałam się na dłoniach. Uwielbiam i cieszę się że zapas mydeł zrobiony :) 



Zapachy domu :)
O tym wosku z Yankee Gingerbread Maple pisałam już Kliknij Tutaj. Bardzo mocny, zdecydowany zapach, który długo unosi się w pomieszczeniu. Jeden z moich ulubieńców jeśli chodzi o zapachy, mimo że lubię bardziej słodkie zapachy wosków, ten już przy pierwszym "wąchnięciu" skradł moje serce :)



"Kosmetyki mieszkania" :)
Płyn do płukania Ver nel - to nie pierwsze moje skończone opakowanie tego płynu, zapach różany, przepięknie pachnie, utrzymuje się długo na ubraniach, bardzo wydajny. Ja osobiście kupuję go w Niemczech(1.25 euro za 1 litr płynu), ale ostatnio widziałam go w Lidlu z tym że w większym opakowaniu, sądzę że coś około 2 litrów, a koszt coś około 12 zł :) 
Uniwersalny płyn do mycia powierzchni Cler o zapachu Mountain Wild berries - pojemność to 1,5 litra i szczerze powiem że to kolejny produkt który myślałam że nie ujrzy swego dna :) Bardzo wydajny, zapach mocny intensywny, nie wielka ilość wlana do wody wystarcza, tak jak w moim przypadku, aby umyć podłogi w mieszkaniu(płyn jak widać uniwersalny, ale u mnie ma zastosowanie głównie jako płyn do mycia podłóg), zakupiony w Biedronce za jakieś nie całe 5 zł, jakoś nie dawno znów były te płyny, oczywiście one są tam ciągle tylko są tzw. edycje limitowanych zapachów(ten też z takich był) i teraz kupiłam sobie dwa właśnie z tej edycji limitowanych zapachów, a dokładniej Warm Apple & Cinnamon i Joyful Orange & Spices, więc zapas płynów do podłóg zrobiony ;)  


Znacie?
Miałyście? 
:)

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Powiem Ci mega intensywny w zużycia produktów był grudzień :)

      Usuń
  2. Cieszę się, że laptop już działa i nic nie straciłaś. Mieszkając w Polsce często używałam właśnie tego zmywacza do paznokci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę, bałam się właśnie że wszystko stracę, ale na szczęście się udało zgrać wszystko na przenośny dysk, ale co się strachu najadłam to moje :)
      Zmywacz najlepszy, mój ideał i numer 1 wśród zmywaczy :)

      Usuń
  3. Sporo udało Ci się zużyć :)

    OdpowiedzUsuń