74 Denko miesiąca - październik

poniedziałek, 2 listopada 2015

Na początku października myślałam że zużycie produktów będzie niewielkie. Jakoś tak nic nie ubywało i już myślałam że pod koniec uzbiera się jedna no może dwie rzeczy.
A tu takie zaskoczenie. Całkiem wesoła gromadka jednak się nazbierała i po prawdzie nawet nie wiem kiedy ;)

Ale nie będę przedłużała tylko zaczynamy :)

Wesoła gromadka zużytych produktów :)




O płatkach 4D mogliście już przeczytać na blogu Kliknij Tutaj. Podtrzymuje swoje zdanie, jak dla mnie jest to gadżet kosmetyczny, wiem że sama już raczej go nie zakupię :)
Błyszczyk do ust z Maybelline MNY - produkt dostałam w prezencie, kolor błyszczyka bardzo jasny róż, nie mam zastrzeżeń jedynie do koloru jeśli chodzi o produkt.
Błyszczyk strasznie skleja mi usta. Nienawidzę takich produktów do ust które sklejają mi usta i w momencie kiedy chcę coś powiedzieć czuje jak moje usta się "rozklejają". Nawilżenie znikome, zapach landrynkowy niestety lekko chemiczny. Jest to jak dla mnie bubel kosmetyczny.
SORAYA balsam do ciała wyszczuplenie i ujędrnienie - Ja osobiście nie wierzę w to, że balsam
do ciała działa cuda i w momencie kiedy będziemy go stosować codziennie to ubędzie nam kilku centymetrów tu i ówdzie. Ja wychodzę z założenia że sorry, kto nie ćwiczy, nie rusza się tylko pachnie w domu, smaruje się balsamami, no to ubędzie mu tych centymetrów bez żadnego wysiłku. Jednak dziwię się sobie, że o tym balsamie nie napisałam wcześniej, bo wiem że na pewno jeszcze się na niego skuszę. Ogólnie jeśli chodzi o ubytek centymetrów to szczerze powiem że nie zauważyłam jakiejś mega wielkiej zmiany, ale balsam bardzo fajnie napina, ujędrnia ciało. Super efekt takiego mrowienia występuje w momencie użycia produktu. Bardzo ładny, świeży, taki cytrusowo - soczysty zapach. Fajnie nawilża ciało. Jestem z niego bardzo zadowolona. Sprawdzałam już dostępność, także Rossmann posiada go w swojej ofercie i koszt to od 10 zł na promocji do jakiś 12 - 13 zł.
Avon Luck balsam perfumowany do ciała - balsam dostałam w prezencie do perfumy na Mikołaja w zeszłym roku. Ja ogólnie średnio przepadam za słodkimi zapachami, jednak ten totalnie zawładnął moim sercem. Perfumkę jeszcze mam, a jak widać balsam zobaczył swoje dno. I jeśli chodzi o ten produkt to hm... no szału nie robi. Bardzo ładnie pachnie, nie jest rzadki, szybko się wchłania, ale no bardzo słabo nawilża i jak dla mnie to niestety nie, średnio zachęca do ponownego zakupu.
Jak wiem że perfumy na pewno jeszcze zakupię kiedy te mi się skończą, tak niestety ale balsamowi powiem stanowcze Nie ;) Nie jest zły, nie robi krzywdy, ale nie jest dla mnie :)


O Herbal Essences mogliście już przeczytać Kliknij Tutaj. Szampon zużyłam wcześniej, a odżywka skończyła się po plus, minus 2 tygodniach. Ale ja już tak mam że szampon wcześniej mi znika niż odżywka. Jednak jak najbardziej polecam te produkty. Jeśli macie możliwość przetestowania ich to zachęcam :)
Dairy Fun Bath Gel wersja czekoladowa - NIE NIE NIE ! W sumie, mogłabym więcej tych NIE napisać, ale ... jak mogliście miesiąc temu przeczytać o tym żelu tylko w wersji truskawkowej to wiedzieliście, że tamta wersja całkiem fajnie się spisała, ale z tą już nie mogę powiedzieć tego samego. Żel o zapachu czekolady jest tak duszący, mdły i w dodatku wyczuwam woń orzechów. Razem z mężem stwierdziliśmy że nie będziemy się męczyć pod prysznicem z tym zapachem i no sorry, ale pożegnaliśmy się z produktem. Totalnie mnie rozczarował bo myślałam że zapach czekolady będzie bardziej mnie zachwycał, a okazał się totalnym bublem.
Balea kremowe mydło do rąk Paradise Beach - Ja nad produktami z Balea mogę się rozwodzić godzinami, zachwycają mnie jakością, ceną, zapach zawsze mnie powala na kolana. Tylko czemu są tak ciężko dostępne :( Ale cieszę się że odwiedzając rodziców łączę przyjemne z pożytecznym i zawsze będąc u Nich robię sobie zapasy ;) Mydełko bardzo wydajne, wystarczyło Nam na dwa miesiące, pojemność to 500 ml, cena to zaledwie 0,65 centów, zapach kokosa i ananasa bardzo wyczuwalny, po umyciu na dłoniach dość długo utrzymuje się zapach. Polecam z czystym sumieniem.


Wosk Yankee Candle Lake Sunset - o tym wosku już pisałam Kliknij Tutaj. Przyjemny zapach, świeżości takiej czystości. Intensywny co ja bardzo lubię jeśli chodzi o woski, bo niestety miałam przyjemność ostatnio z woskiem który pachnie w opakowaniu jednak przy jego topieniu zapach znika, tak ten jest wyczuwalny w całym mieszkaniu. Śmiało go polecam osobą które zaczynają przygodę z woskami, delikatny, lekki zapach - no Ja się na nim nie zawiodłam :)


Lipton Green Tea Strawberry Cupcake - sezon na truskawki świeże nie mrożone skończył się tak jak i moja herbatka ;) Bardzo fajna, zielona o smaku babeczki truskawkowej skradła mi serce. Kupiona na promocji "Kup jedną druga za 1 zł" i muszę Wam powiedzieć że wzięłam do tej drugą o smaku "Gruszki w czekoladzie", męczę ją, ale już widać końcówkę, także na pewno pojawi się w Denku przyszłego miesiąca. Jednak tą polecam bardzo, Ja wiem że na pewno kiedy jeszcze zobaczę ją na półce to wyląduje ona w moim koszyku.
Green Hills o smaku ananasa i gruszki - i cóż .... kupiłam ją przy zakupie herbaty "Szarlotka, jabłka z cynamonem" oczywiście w Biedronce za coś około 3,60 - 3,70 zł i tak średnio jestem nią zachwycona. Szarlotkowa skaradła mi serce, uwielbiam ją i niestety już jej nie ma, jednak udało mi się zrobić zapas i mam ukryte jedno pudełeczko :D, tak ta niestety średnia. Smak gruszki zgubił się bo ja wyczuwam w 99 % tylko ananasa, wypiliśmy herbatkę, ale wiem że raczej już nie zagości w Naszej kuchni :)


Ariel kapsułki piorące 3in1 - ja używam proszku do prania, jednak czasami zastępuje go kapsułkami piorącymi i cóż mogę powiedzieć.
Jestem zachwycona tymi, zapach przecudowny ! Ubrania pięknie pachną po wypraniu, nie musimy dodawać żadnego płynu do prania, kapsułka jest do prania zarówno białych jak i kolorowych ubrań. Produkt jest dostępny wszędzie od marketów typu Carrefour, Auchan po drogerie Rossmann, SuperPharm. Cenowo wyglądają różnie, ja to akurat opakowanie kupiłam w Kauflandzie na promocji już jakiś czas temu 15 sztuk za 11,99 zł :)
Woolite płyn do prania ochrona kolorów - tak jak mogliście przeczytać w poprzednim denku, pisałam tam o płynie też z Woolite, tylko do ubrań ciemnych, tamten totalnie mnie rozczarował, nie przekonał do siebie, zapach mnie lekko odstraszył i byłam lekko zawiedziona tym, że odkryłam w swojej szafce jeszcze jeden produkt z Woolite, myślałam że też okaże się totalną klapą, jednak ten do kolorów zaskoczył mnie pozytywnie. Zapach nie odstrasza, lekki, przyjemny, ubrania bardzo ładnie pachną - nie zauważyłam niestety ochrony kolorów które produkt miał zapewnić, ale czuję się lepiej z tą świadomością że nie skreśliłam go od razu, bo doświadczenie z poprzednim płynem nie było miłe. 1 litr produktu bardzo wydajny, gęsty, wystarcza na długi okres użytkowania(oczywiście to też zależy kto ile pierze:)). Może nie w najbliższym czasie, bo zrobiłam zapasy w DM jeśli chodzi o płyny do prania, ale wiem że ten mogę spokojnie kupować :)

Znacie? :)

14 komentarzy:

  1. Właśnie sama się zdziwiłam, bo nie wiem kiedy to się zdążyło uzbierać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem perfumy Luck to jedne z fajniejszych w Avonie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też je bardzo lubię, a miałaś może tę wersję truskawkową ? Jestem ciekawa jak się spisuje, bo tą pierwszą jestem zachwycona :)

      Usuń
  3. Uwielbiam Dairy Fun ale wariantu czekoladowego nie miałam, szkoda że nie sprawdził się u Ciebie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie czekoladowy zupełnie odpada jeśli chodzi o mnie, ale truskawkowy bardzo fajny :)

      Usuń
  4. Paradise Beach ma cudowny zapach <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam kiedyś te maseczki w płachcie, a woski Yanke uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nic z tych rzeczy niestety nie miałam... balea mnie kusi i wosk! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balee uwielbiam :D A wosków od niedawna jestem fanką :D

      Usuń