62 Denko miesiąca - wrzesień

piątek, 2 października 2015

W tym miesiącu, a raczej już w poprzednim(wrzesień) troszkę się nazbierało. Nie będą to tylko "denka" kosmetyczne, ale i chemiczne jak i coś ze spożywki, stwierdziłam że chcę Wam też pokazać produkty które polecam i też te które totalnie mi nie podpasowały :) Nie są to oczywiście produkty które były z Nami tylko we wrześniu, ale są to produkty które kupowane były w poprzednich miesiącach, a we wrześniu po prostu ujrzały swoje dno :)
Nie będę się na początku dużo rozpisywała przejdę od razu do rzeczy :)

Cała wesoła gromadka września :)



 Część chemiczna 

Jeśli chodzi o płyny do prania/płukania to u Nas więcej schodzi płynów do ciemnych ubrań, ze względu na to że moja jak i męża chociaż w sumie męża bardziej część garderoby to kolory ciemne.
I tak we wrześniu swoje dno ujrzały: Perwoll i Woolite do ciemnych(oczywiście dwa opakowania nie zeszły w miesiącu wrześniu tylko były praktycznie z Nami od sierpnia, także mały plus za wydajność bo jedna butelka wystarczyła jakoś na miesiąc, chociaż Perwoll wydawał się bardziej wydajny) i cóż ja mogę powiedzieć .... to jednak nie jest to, zapach totalnie mi nie odpowiada, nie wiem może one i mają super extra funkcję przedłużania koloru(zachowania ciemnego), ale zapach po wypraniu ubrań jest taki ni jaki, nie no ubrania nie śmierdzą nic z tych rzeczy, ale szału żadnego płyny na mnie nie zrobiły.
Co innego płyn do prania Vernel zapach Wild Rose z Niemiec, a dokładniej z DM, płyn z 1,25 euro wystarczył na cały sierpień i pół września. I cóż mogę powiedzieć, zapach przepiękny, kiedy latem wywieszałam pranie na balkonie(a mieszkam na 4 piętrze), to idąc chodnikiem czułam zapach swojego prania, piękny kwiatowy. Na długo zostaje na ubraniach - nie jest duszący nic z tych rzeczy, ale bardzo lubię świeżość ubrań. W październiku jedziemy w odwiedziny do rodziców, więc na pewno wybierzemy się do DM na zakupy i zrobienie zapasów kosmetyczno-chemicznych :)
Cler uniwersalny płyn do mycia powierzchni - fajny kwiatowy zapach, ja używam go do mycia podłóg. To akurat wersja kwiatowa, ale ostatnio zakupiłam w Biedronce wersję owoców leśnych - no ten zapach to dopiero cudo :D Fajny, intensywny - fajnie unosi się w mieszkaniu ;)
I mój hit sezonu Ultra Pro chusteczki które zapobiegają zafarbowaniu ubrań w praniu. Zakupione w Biedronce za 5,99 zł za 20 sztuk. Totalnie bezzapachowe, wkładamy w zależności od tego jak ubrania farbują od 1 do 3 chusteczek i standardowo płyn, proszek i koniec. Ubrania zachowują swój kolor nic a nic mi nie zafarbowała. Teraz nastawiając pralkę jestem spokojna że nie będzie żadnej niespodzianki :)
Pokazywałam Wam już w zdjęciach z miesiąca września jak wygląda chusteczka normalna i po wyciągnięciu z pralki Kliknij tutaj

I teraz część kosmetyczna

O żelu głęboko oczyszczającym z L'oreal pisałam już na blogu Kliknij tutaj w dalszym ciągu ubolewam, że już prawdopodobnie go nie dostane, no ale nadzieję trzeba mieć zawsze :)
Baza pod makijaż Perfect Skin z Bell miała też już swoją recenzję Kliknij tutaj
Soraya - regenerujący olejek do twarzy - dla mnie Hit ! Bardzo fajny, nawilża skórę, jest miękka, przyjemna w dotyku, nabiera blasku, a dodatkowo zauważyłam że henna którą robię sobie u kosmetyczki(brwi) utrzymuje mi się dłużej od kiedy stosuje olejek na twarz. To moje drugie opakowanie, olejek jest bardzo wydajny i wiem że na pewno sięgnę po niego kolejny raz. Odsyłam do recenzji olejku o którym też już pisałam Kliknij tutaj.
O szamponie z Herbal Essences już niebawem pojawi się osobna recenzja. Bardzo fajnie było móc znów przetestować szampon, kojarzy mi się z pierwszy rokiem studiów, kiedy to szampon gościł u mnie bardzo często :)
Żel pod prysznic z Dairy Fun truskawkowy - pachnie truskawkami, dobrze się pieni, skóra jeszcze chwilę po kąpieli ma zapach truskawki. Jeśli chodzi o wydajność to Nasza dwójka zużyła żel w nie cały miesiąc, konsystencja troszkę leista i tu jest taki mały minus,  pojemność to 400ml. Teraz mamy taki sam z tym że wersja o zapachu czekolady i niestety już wiem że pojawi się jako bubel ;/, ale o tym na pewno w kolejnym denku. Ale wersję truskawkową polecam :)
FA fresh & dry Green Tea dezodorant - zapach OK, spełniał swoje zadanie, ogólnie produkt godny polecenia, teraz zakupiłam nowy też z FA(z tym że inny zapach Lotus Flower) i jak na razie nie mam nic do zarzucenia :)
Mgiełka z Avon kwiat wiśni - fajna mgiełka, lekka, odświeżająca, zakupiona w Avon już jakiś czas temu, nie pamiętam który to był katalog, cena jakoś plus minus 7 - 8 zł, także do przeżycia. Buteleczka z atomizerem, plastikowa, przeźroczysta także widzimy w jakim tempie "pozbywamy" się produktu, lubię mgiełki z Avon(chociaż może nie wszystkie zapachy) i wiem że na pewno jeszcze któraś wpadnie w moje ręce :)


I jak to się mówi coś dla ciała już było, a więc teraz coś dla duszy ;)  
Herbatka z Green Hills Szarlotka z cynamonem. No dla mnie BOMBA :) Uwielbiam jabłeczniki czy jak kto woli szarlotki(nigdy nie widziałam różnicy:)). Herbatka genialna, szkoda że edycja limitowana i nie ma , a bynajmniej tutaj u mnie już w Biedronkach pustki jeśli chodzi o ten smak. Jedno opakowanie skończone zostało jeszcze jedno, ale chyba będę oszczędzać, gdybym wiedziała że tak mi posmakuje zrobiłabym większy zapas :P  Cena to jakieś 3.60 - 3,70 zł już dokładnie nie pamiętam, ale warta spróbowania ;) 

Znacie ? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz