46 Lipiec w zdjeciach - MIX

wtorek, 11 sierpnia 2015

Pomalutku wracam do codzienności, aczkolwiek zupełnie nowej :) Jestem już po przeprowadzce na drugi koniec polski (z zachodu na wschód:)) Układanie, przekładanie, wycieranie, wyrzucanie - to moje ostatnie dwa dni, ale mieszkanie już wygląda przyzwoicie i w końcu udało mi się znaleźć chwilkę żeby usiąść do komputera i coś naskrobać :)
Zapraszam do oglądnięcia tego co działo się w lipcu ;)


Dokładnie 1 lipca odebrałam mój nowy paszport :D Wymieniłam już wszystkie dokumenty co zajęło niestety troszkę czasu :)


Koktajl z Jogobella - ostatnio mój ulubiony :)


Trafiłyśmy z siostra na wyprzedaż w Empiku. Wpadła mi w ręce ściereczka kuchenna, sztućce do sałatki i dwa pudelka. U mnie pudelek nigdy za wiele. Najbardziej jestem zadowolona z tego zielonego, które na początku kosztowało 20 zł, ja je kupiłam za 10 zł :)


A pudełko prezentuje sie tak ;)
Jest idealne do trzymania wszelkich próbek jakie wpadają mi w ręce :)


Ulubione borówki amerykanskie :D
I nowy kolorek na paznokciach :D


Na dwa dni całkiem nie planowanie wylądowaliśmy we Wrocławiu (auto musiało zostać u mechanika). Dziękuje tu mojej siostrze za możliwość przenocowania ;*



Ale ale .... będąc we Wrocławiu trafiliśmy akurat na otwarcie nowego Hebe naprzeciwko Renomy. Mój mąż wygrał konkurs, a raczej wykonał jako pierwszy zadanie i dzięki niemu wpadła mi w ręce dość ciekawa paczuszka, w której były miedzy innymi takie smaczki jak: chusteczki do demakijażu z Loreala jak i żel do mycia twarzy także z Loreala o których na pewno Wam napisze osobna recenzje - co ciekawe produkty w pełni wymiarowe, a nie próbki. Była tam jeszcze szczotka do włosów, lakier do paznokci, bezbarwna pomadka do ust, torebka plażowa i kilka próbek :)


Później wypad do Austrii(Marcin tam latał na paralotni, a ja miałam czas na relaks dla siebie:))



Po powrocie do Polski wybraliśmy się na dwa dni na Jurę Krakowsko - Częstochowska. Spaliśmy na polu namiotowym(które mogę serdecznie polecić jeśli ktoś wybiera się w tamte okolice), robiliśmy sobie wieczorne ogniska (na których towarzyszył nam kot :)), spacerowaliśmy sobie i cieszyliśmy się dniami wolnymi ;) Aaa... i najważniejsze wygraliśmy jednego Harnasia :P  



W lipcu tez odebraliśmy Nasze albumy z wesela jak i z sesji zdjęciowej, płytki ze zdjęciami oraz z filmem. Najzabawniejsze jest to, ze jeszcze zdjęcia jako tako udało Nam się przejrzeć to filmu z wesela do dzisiaj nie oglądnęliśmy w całości, a jedynie urywkami ;)



Bedac przejazdem u teściów dowiedziałam się ze wygrałam konkurs u Kasi na blogu, Klik .Bardzo się ciesze z wygranej ;) A udało mi się wygrać Balsam do ciała - Wyszczuplanie i ujędrnianie z Soraya, Arganowy olejek do opalania z Bielenda, a Kasia zaskoczyła mnie także dodatkiem w postaci Pomadki do Ust z Melisy(u mnie pomadek ochronnych nigdy za wiele:)). Na pewno naskrobie recenzje produktów których zaczynam testowania :)



I Egipt :) Upal, skwar, duchota niesamowity ukrop. Ale warto bylo. Rejs po Nilu, piramidy, Sfinks, Dolina Krolów i wiele wiele innych ciekawych miejsc :) Poznalismy tez super grupkę polaków z którymi bawilismy sie znakomicie ;) Tacy "swojscy" ludzie :D 
A  no i nie mogłabym ominąć dziel Ahmeda który robił nam przeróżne "figurki" z ręczników :) 


W lipcu tez swoje denko mialo kilka produktów:
Fluid z Bell Perfect Skin 10 Porcelan, o którym pisałam Tutaj Klik
Pianka do golenia z Venus - moj ostatni ulubieniec :)
Peeling morelowy z Soraya - kolejne już opakowanie :) Możecie przeczytać tez o produkcie Tutaj Klik

No i zaczynamy sierpień :)
Do przeczytania w następnej notce ;) 

2 komentarze:

  1. Bardzo uroczo spędzony miesiąc, zazdroszczę wycieczki do Egiptu. Super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wycieczka do Egiptu jak najbardziej udana ;) Masa wspomnień śmiało mogę polecić ;)

      Usuń